Kantata Reformacyjna

Poproszono mnie, bym napisał, dlaczego podjąłem się stworzenia tekstu doKantaty na 500 lat Reformacji. Najprościej byłoby odpowiedzieć, że stało się tak, ponieważ zwrócił się do mnie konsystorz Kościoła Ewangelicko-Reformowanego Władysław Scholl, a jego prośba została poparta listem do wiernych autorstwa dwóch biskupów: ks. Jerzego Samca, biskupa Kościoła
Ewangelicko-Augsburskiego i ks. Marka Izdebskiego, biskupa Kościoła Ewangelicko-Reformowanego. No i mógłbym jeszcze dodać, że Stanisława Szczycińskiego znam ponad 40 lat i bardzo go cenię jako kompozytora form małych i dużych. Mógłbym tak odpowiedzieć na to pytanie, ale to nie byłaby cała prawda. Dzisiaj mogę się przyznać, że istotnym powodem podjęcia się napisania tego dzieła była chęć poznania tradycji i wartości wnoszonych przez ruchy reformacyjne. W ten sposób przekopałem się przez dziesiątki książek, przeprowadziłem setki rozmów, przemierzyłem wiele szlaków od Erfurtu do Augsburga i Genewy oraz przesiedziałem wiele godzin w ławkach tamtejszych kościołów. Dzisiaj już wiem, dlaczego Papież Franciszek pojechał w październiku ubiegłego roku do Lund, wiem także dlaczego w swojej homilii zacytował słowa Jana Pawła II: Nie powinniśmy ulegać pokusie, by stawać się sędziami historii, ale tylko mieć na względzie lepsze zrozumienie wydarzeń, aby stać się nosicielami prawdy. Mam nadzieję, że tekst niniejszej Kantaty jest kamykiem na tej drodze. Natomiast w warstwie duchowej przyświecała mi strofa nieocenionego ks. Jana Twardowskiego: Boga się nie udowadnia, Boga się poznaje.